Informacje bez cenzury - News without bias

  • Breaking News

    wtorek, 13 grudnia 2016

    Fałszywe informacje - „fake news” czyli globalna wojna o kontrolowanie informacji.


    Zadziwiająco zgodnym chórem tematykę „fałszywych informacji” podchwyciły najpierw mainstreamowe media świata zachodniego a następnie ważne postacie polityczne począwszy od Hilary Clinton a kończąc na papieżu Franciszku. Jeśli jednak spojrzy się na sytuację polityczną całego świata zachodniego to zgodny chór przerażonych mitycznymi „fałszywymi informacjami”, które jakoby mają zmieniać sposób myślenia większości obywateli zachodnich krajów, przestaje być tak zaskakujący.

    Elity polityczno-finansowe, które po zakończeniu Zimnej Wojny uzyskały władzą w krajach zachodnich i przez ostatnie dwie i pół dekady zaczęły stopniowo zamieniać się w oligarchię władzy tracą grunt pod nogami co między innymi jest konsekwencją nieograniczonego, szybkiego, globalnego dostępu do informacji obywateli USA i Europy. Przed erą Internetu, którego taki a nie inny, szybki rozwój zaskoczył wielu ekspertów a co za tym idzie również mainstreamowe media i elity u władzy, dostęp do informacji był filtrowany przez szefów stacji radiowych, telewizyjnych, gazet a jednocześnie był ograniczony przede wszystkim do największych gazet, stacji telewizyjnych z danego kraju a dostępnych dla odbiorców w innych krajach.

    Jeszcze w latach 90. można mówić o konsensusie, który dotyczył największych partii politycznych w poszczególnych krajach Europy. Ów konsensus stał się również elementem funkcjonowania najważniejszych mediów, które określane są mianem mainstreamowych mediów. Obecnie Internet pozwala na korzystanie z dostępu do informacji z dowolnej gazety, stacji telewizyjnej z dowolnego kraju a jednocześnie dochodzą do tego nowe media począwszy od informacyjnych portali a kończąc na niezależnych dziennikarzach. Sytuacja taka sprawia, że zwłaszcza obywatele krajów zachodnich mogą dowolnie wybierać źródła informacji i informacje, z którymi się zapoznają. W ten sposób wielu obywateli na podstawie zupełnie innego oglądu świata, który powstaje w wyniku pozyskiwania informacji z większej liczby źródeł i informacji, które nigdy nie pojawiłyby się i nie pojawiają się w mainstreamowych mediach, przestają uznawać a właściwie należałoby powiedzieć wierzyć w konsensus skonstruowany przez elity władzy. Ów konsensus nie jest, bowiem równie korzystny dla wszystkich obywateli poszczególnych krajów europejskich, choć jest zawsze korzystny dla elit u władzy, a rzetelne informacje o takim, niekorzystnych stanie rzeczy prowadzą do negacji ze strony takich obywateli wobec dotychczasowych elit władzy.

    Postrzegane jako problem „fałszywe informacje” w rzeczywistości nie są żadnym problemem. Jest to sztuczny problem stworzony jedynie w celu podjęcia działań mających na celu ustalenie zupełnie nowego obiegu informacji w Internecie, który pozwoli na ponowne powrócenie do sytuacji, w której główny przekaz informacji trafiający do odbiorców będzie pochodził znów od mainstreamowych mediów, które w pełni popierają konsensus polityczny elit władzy krajów zachodniego świata.

    Jak wydumany jest to problem można zauważyć, gdy spojrzy się na historię świata. W historii świata nigdy nie istniały czasy, gdy nie dość, że nie występowały „fałszywe informacje” to na dodatek nie przyciągały znacznej ilości odbiorców, że wspomnę tylko słynne „kalendarze” z czasów oświeceniowych, które były poradnikami dotyczącymi wszystkiego i niczego a które prezentowały różne potoczne przekonania dotyczące zdrowia, mody, dbania o urodę, choć wiele informacji w nich umieszczanych opierało się również na najnowszej wiedzy dotyczącej między innymi medycyny, techniki. Jednocześnie owe „kalendarze” były bardziej poczytne niż publikacje największych myślicieli oświeceniowych włącznie ze słynną „encyklopedią”. Jak wiemy owe „kalendarze” nie doprowadziły do niczego złego oprócz niewiedzy u pewnych osób, które korzystały jedynie z takiego źródła wiedzy. Z drugiej strony to kontrola przekazu informacji ze strony mainstreamowych mediów wielokrotnie prowadziła do sytuacji, gdy prezentowane informacje, które były jedynie propagandą czy też były w pełni fałszywe prowadziła nawet do wojen. Inaczej mówiąc przedstawiane przez największe media informacje prowadziły do negatywnych zachowań społecznych, podburzania społeczeństwa w imię interesu elit finansowo-politycznych. Dywersyfikacja i decentralizacja również źródeł informacji nie jest zatem niczym groźnym nawet, jeśli taka dywersyfikacja prowadzi do sytuacji istnienia źródeł informacji, które nie są rzetelne, gdyż z nierzetelnymi informacjami świat miał do czynienia od wieków a jednocześnie przy większej liczbie zdywersyfikowanych źródeł informacji łatwiej jest sprawdzić ich rzetelność a nawet niesprawdzone informacje docierają i tak do znacznie mniejszego grona odbiorców.

    To co widzimy jest zatem niczym innym a wojną, którą rozpoczęły mainstreamowe media z mediami alternatywnymi i nowymi mediami przede wszystkim internetowymi co dotyczy wojny o zasoby finansowe, które się kurczą i pozycję na rynku, a jednocześnie jest to wojna elit polityczno-finansowych, która ma na celu zachowanie władzy, co jest możliwe jedynie poprzez utrzymanie konsensusu politycznego, który utrwalał się od zakończenia Zimnej Wojny. Z tego powodu w tej sztucznej wojnie już pojawił się wróg, bo bez wroga nie być wojny, którym jest Rosja mająca jakoby tak potężne środki finansowe, grupy hackerskie i służby wywiadowcze, z którymi nie są stanie poradzić sobie wszystkie służby wywiadowcze krajów zachodu razem wzięte włącznie z brakiem możliwości zagwarantowania uczciwości przeprowadzenia wyborów. Taki przekaz pojawił się już w kontekście Brexitu. Obecnie jest rozpowszechniany w USA a także zaczyna być przekazem dnia również w Niemczech i na pewno będzie też narzędziem w innych, nadchodzących kampaniach wyborczych między innymi we Francji, Holandii. Rosja jest oczywiście krajem autorytarnym, który ma swoje interesy polityczne i gospodarcze sprzeczne z interesami zarówno krajów zachodnich, ale przede wszystkim elit polityczno-finansowych krajów zachodnich. Jednocześnie fikcją jest, że Rosja ma możliwości pełnego wpływania bez żadnej kontroli na przekaz medialny w Internecie, w mediach zachodnich czy tym bardziej wpływania na wybory. Rosja posiada pewne możliwości takich działań, ale możliwości krajów Zachodu pozwalają takie działania w znacznym stopniu kontrolować, gdyż są one mocno ograniczone. To co obserwujemy jest jedynie typową taktyką budowania wroga a następnie nakręcania histerii społecznej. Nomen omen Rosja była i jest posądzana w tym samym stopniu o wręcz tworzenie socjalizujących grup określanych jako progresywne a grupujących lewicujących liberałów, jak też o budowanie radykalnych ugrupowań prawicowych w poszczególnych krajach Europy i w USA. W rzeczywistości na tej wojnie o informację przegrać mogą jedynie obywatele krajów Europy, którzy mogą stracić kolejną część swoich praw obywatelskich jak wolność słowa, wolność ekspresji, wolność do krytyki władzy poprzez chęć większej kontroli społeczeństwa przez elity polityczno-finansowe w ramach coraz bardziej autoryzujących się systemów politycznych.

    Na każdej, zaś wojnie „prawda umiera pierwsza”.

    P.S. Wspieranie niezależnych platform internetowych, społecznościowych, które promują wolność słowa, pozwalają korzystać z szyfrowania jest jednym ze sposobów na przełamywanie monopolu mainstreamowych mediów czy gigantów na rynku internetowym, które zamieniają się w internetowe mainstreamowe media poprzez negatywne postawy uległości wobec władz przy cenzurowaniu treści. Taką platformą godną uwagi jest - www.minds.com. {kolejne warte uwagi platformy wymiany informacji będą prezentowane w kolejnych artykułach}. Nasz profil na minds.com: https://www.minds.com/Nietzsche1981.

    Brak komentarzy:

    Prześlij komentarz

    Felieton

    English

    Po Polsku